Devonio.pl
  Początki
 



Dlaczego Devon Rex?

W moim domu zawsze były zwierzęta. Kiedy byłam dzieckiem miałam ryżowce, kanarka, papugi, chomika, kota potem psa, później kolejnego psa a potem znów kota, że nie wspomnę o żółwiu lądowym i dwóch  żółwiach wodnych.  Na koniec był szczur Mircio - trochę niedobry :-), a potem jest kolejny  Fiona - przekochana szczurzyczka. 
Mój syn strasznie chcial psa :-), ale pies w samym centrum miata, no cóż nie jest to chyba wymarzone życie dla czworonoga.
Kiedys chciałam miec sphinksa, ale poczytałam trochę i stwierdziłam, że jest to jednak to dośc kłopotliwe i wymagające zwierzątko. Zupełnie przez przypadek natknęłam się na artykuł o Devonach. To taka łagodniejsza wersja spfinxa. Im więcej czytałam o tej rasie tym bardziej chciałam miec takiego kota. Zapragnęłam go z całych sił. Zaczęłam szukac hodowli i miotów a szukałam dokładnie pointa koniecznie z niebieskimi oczami tyle że kotki.
I znów przez przypadek po kilku miesiącach poszukiwań wpadłam na trop hodowli Maragatta. Niestety spóźniłam się bo kocięta były, ale już zarezerowane. Jednak była nadzieja
w niedługim czasiebo miał być następny miot. No i był! Nie wiedziałam tylko czy urodzą się pointy, ale wierzyłm gorąco, że tak. No i urodziły się tyle że nie kotki ale 2 kocurki. Nie mogłam już dłużej czekac!.
Kiedy zobaczyliśmy Mańka po raz pierwszy zakochaliśmy się w nim! Już wcześniej odwiedzaliśmy przemiłych właścicieli hodowli, aby przyglądnąc się tej rasie. Jakże ciężko było wychodzic z pustymi rękami!
Im bliżej było terminu odbioru Marlona, tym trudniej było czekać. Wiele razy siedząc na kanapie marzyłam o chwili kiedy będę tak siedziec z Marlonem. Dokładnie wiedziałam jak będzie cudownie tak przytulać ciepłe cudownie miękkie ciałko oddanego mi przyjaciela!  Zastanawiałam się tylko czy on będzie taki jak o nich czyli devonach piszą i mówią.
Wreszcie nastał ten dzień!!!
Nie wyszłam od  "Maragatty" sama!!!
Moje słoneczko było ze mną. Otulone kocykiem jechało ze mną do nowego domu!!!       
          

Tylko przez pierwszą noc trochę płakał  ale ciepło kordełki i moje ramiona otuliły jego tęsknotę.
Szybko okazało sie że jest dokładnie taki jakiego sobie wymarzyłam. Spełnia wszystkie pokładane w nim nadzieje. To cudowne stworzenie tak oddane kochające, zabawne urocze..., mogłabym tych przymiotników wiele jeszcze wymienic.
Jest to faktycznie piesek w kociej skórce. Rzeczywiście kiedy poznna się tą rasę nie istnieją juz inne koty, to inny świat. Niepozorny może w wyglądzie, przy futrzastych pięknościach odpada prawie zawsze na wystawach czy pokazach, jednak góruje nad tymi "futrzakami" niesamowitą osobowością!!!
Miłośc do Devonów to miłośc na całe życie!

Jeśli nie jestem "zadevoniona" to na pewno "zamarloniona".

W październiku  2010 roku dołączyła do nas Jagusia, nasza Dżeksona kochana!
 

Ojej!! Jakże ona potrafi mruczeć!!
Krótko ja mamy, jeszcze niewiele moge o niej powiedzieć , ale nawiązuje się między nami coraz większa więź. Fakt że urodziła kocieta w nocy w moim łóżku świadczy chybao tym,  że ma do mnie zaufanie, do nas z mężam. Poród był "RODZINNY" Ja , mąż  Jaga i Marlon  :-)) istne wariactwo!!  Pierwszy raz zasnęła z nami w łóżku, widocznie czuła nadchodzący poród, ale nie pokazała tego w żaden sposób . Zbudziło nas głośne miauczenie pierwszego kociaka - to ten szylkretowy.
Generalnie urodziła bez jednego miaukniecia cichutko z drobną moją pomocą, ale myślę że nawet jej nie potrzebowała. Jest bardzo dobrą matką.
A Maniek ...:-)) no cóż Maniek myśli tylko oo jednym co widac na załączonym zdjęciu



a ona ... bacznie obserwuje swoje dzieci









 
  3 odwiedzający dziś  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=